BBLLOOGGAASS

Być ojcem w akademiku


Oto Polska właśnie!

Niedawno poruszyłem kwestię, która przyprawia mnie o białą gorączkę – Polska. Tak. Być ojcem w Polsce. Być matką w Polsce. Być pracownikiem w Polsce. Być absolwentem wyższej uczelni w Polsce. Dlaczego w tym kraju nie da się normalnie żyć? Dlaczego rodzina, w której i ojciec, i matka, pracują na pełen etat, nie może się normalnie utrzymać, normalnie żyć? Tylko gnieździć się w akademiku już chyba szósty rok pod rząd! Wiecie, a żeby by śmieszniej i tragiczniej zarazem, to ja, po skończeniu studiów (resocjalizacja) i po tym, jak przez wiele miesięcy nie mogłem znaleźć pracy lepiej płatnej niż tysiąc złotych na rękę, postanowiłem – wkurzony na cały świat, a przede wszystkim na ten kraj – zrealizować dziecięce marzenia i zostać policjantem. tak! I teraz psioczę na ten kraj, którego „praworządności” strzegę na co dzień. Nieźle, nie? Bo oto Polska właśnie! Nie no, brak słów, pójdę się chyba napić z innymi, tak jak ja sfrustrowanymi, kumplami z pracy.


Published by admin, on February 19th, 2010 at 12:07 pm. Filled under: Uncategorized. | No Comments |

Wady akademika

Oczywiście mieszkanie w akademiku ma też wiele wad, niestety, i nie zamierzam tego ukrywać. Ten blog nie ma być żadną apoteozą mieszkania z dzieckiem w akademiku. Jedną z największych wad jest wspólna kuchnia, ale na szczęście mnie to za bardzo nie dotyczy, bo to żona zazwyczaj gotuje. Inną wadą jest to, że – jak wiadomo – zdarzają się korytarzowe imprezy, głośne, zbyt głośne, trwające niekiedy do samego rana. To jednak też jakoś szczególnie mi nie przeszkadza – być może w grę wchodzi tu kwestia przyzwyczajenia, nie wiem. Ale według mnie, osobiście, największą wadą mieszkania z rodziną w akademiku jest to, że to jest, kurde, akademik! Szczerze mówiąc, trochę wjeżdża mi to na ambicję. Jeszcze dopóki studiowałem, to spoko, luz, nie robiło mi to. Ale teraz, kur… zapiał, przecież pracuję, i powinienem móc utrzymać swoją własną rodzinę, nawet jeśli musiałbym wydawać co miesiąc dwa tysiące na wynajęcie mieszkania. Tak nie jest, bo żyjemy w Polsce, i to jest problem.


Published by admin, on January 22nd, 2010 at 7:36 pm. Filled under: Uncategorized. | No Comments |

Zalety akademika

Mieszkanie z dzieckiem w akademiku ma wiele zalet, nie tylko wynikających z niskiej ceny i oszczędności, czy zawsze chętnych do opieki nad dzieckiem sąsiadek. Jako ojciec, który pragnie, by jego syn był odważny, dzielny i towarzyski, stwierdzam, że dzięki mieszkaniu w akademiku taki właśnie jest. Serio! Młody ma teraz pięć i pół roku, mieszka w akademiku właściwie od urodzenia (więc dla niego nie ma w mieszkaniu w takim miejscu nic dziwnego, dla niego to jest jego dom, jest przyzwyczajony i właściwie uwielbia to miejsce). I stwierdzam, że dzięki mieszkaniu tutaj mój syn jest właśnie taki, jaki chcę, żeby był. A dlaczego? Ano dlatego, że w akademiku jest, jak wiadomo, pełno ludzi, studentów, ludzi dorosłych, ale zarazem młodych, z którymi mój syn utrzymuje kontakty – czy to na korytarzu, czy we wspólnej kuchni, więc jest maluchem otwartym na innych i towarzyskim. Gdyby wychowywał się jedynie z nami, czy też z nami i na przykład z babcią, miałby znacznie mniej kontaktu z innymi ludźmi.


Published by admin, on January 21st, 2010 at 10:05 pm. Filled under: Uncategorized. | No Comments |

Dlaczego w akademiku?

A dlaczego właściwie w akademiku? Wiadomo, że każdy chciałby mieć własne mieszkanie, ale nas na to niestety na razie nie stać, więc mieszkamy wciąż z synem w akademiku, głównie z powodu niskich opłat. Za taką cenę nie wynajęlibyśmy nawet najmniejszej kawalerki w mieście, w którym mieszkamy i w którym mamy zamiar zostać (nie pochodzimy stąd, jak łatwo się domyślić). Zatem względy oszczędnościowe są głównym powodem, dla którego wciąż tu mieszkamy. Ale mieszkanie w akademiku ma o wiele więcej plusów – przynajmniej dla nas, jako rodziców. Przede wszystkim, zawsze są jakieś chętne „ciocie”, czyli sąsiadki-studentki, które z przyjemnością opiekują się naszym synem, kiedy my chcemy czy musimy gdzieś wyjść. Zatem nasze życie towarzyskie kwitnie, mimo posiadania dziecka. Wielu rodziców, po narodzinach potomka, zamyka się w czterech ścianach swych domów, i nigdzie nie wychodzi. My natomiast możemy prowadzić, właśnie dzięki mieszkaniu w akademiku, dość bujne życie towarzyskie.


Published by admin, on December 1st, 2009 at 7:44 am. Filled under: Uncategorized. | No Comments |

Początki

Dzisiaj coraz rzadziej zdarzają się małżeństwa studentów, a już tym bardziej coraz rzadziej zdarzają się dzieciate małżeństwa studentów. Kiedyś, z tego, co opowiadali moi rodzice, w akademikach było znacznie więcej małżeństw i znacznie więcej dzieci. Obecnie można ich policzyć na palcach jednej ręki – na każdej uczelni zresztą, nie tylko na mojej. No cóż, tak jest, a my należymy właśnie do tych wyjątków. Nasze dziecko – no i małżeństwo, które zawarliśmy po tym, jak żona zaszła w ciążę – nie było jakoś szczególnie planowane, zwłaszcza że żona była wtedy dopiero na pierwszym roku, a ja na trzecim, ale mimo wszystko ucieszyliśmy na tę myśl, że zostaniemy rodzicami, i postanowiliśmy zrobić wszystko, żeby dać radę i z sukcesem połączyć rodzicielstwo ze studiami, no i z pracą, bo na pomoc rodziców nie za bardzo mogliśmy liczyć. Udało się! I chociaż dzisiaj jesteśmy już po studiach, oboje pracujemy, wciąż mieszkamy w akademiku (absolwenci mogą tu jeszcze mieszkać przez jakiś czas).


Published by admin, on November 5th, 2009 at 11:03 am. Filled under: Uncategorized. | No Comments |